Ziemia św. Wojciecha (o. Krzysztof Stawicki, Czechy)

Poniższy artykuł ukazał się w numerze 1/2005 „Przyjaciela Misji Klaretyńskiej”.

 

Chrześcijaństwo na ziemie polskie zaczęło przenikać od południa i związane było jeszcze z misja Cyryla i Metodego. Za datę chrztu Polski przyjmuje się rok 966. Trochę w jej cieniu pozostaje czeska księżniczka Dubravka, znana tez jako Dąbrówka. Przypieczętowaniem dzieła chrystianizacji była misja św. Wojciecha, którego męczeńskie szczątki spoczęły w Gnieźnie i symbolicznie dały początek pierwszej metropolii kościelnej w Polsce. Dziś wydaje się nam tak oczywiste, że jest patronem naszej Ojczyzny, iż umyka nam fakt jego czeskiego pochodzenia. Tymczasem po tysiącu latach nastąpił znaczący splot dziejów chrześcijaństwa w Czechach i Polsce. Oto w jednej uroczystości kanonizacyjnej, która miała miejsce w Rzymie w listopadzie 1989 roku, do chwały świętych została wyniesiona inna czeska księżniczka – Agnieszka i polski malarz Adam Chmielowski. Historia Kościoła zna ich wszak od trochę innej strony: Agnieszkę jako fundatorkę klasztoru klarysek w Pradze, gdzie poświęciła swoje życie Bogu i Adama jako br. Alberta, założyciela Zakonu Albertynów, apostoła ubogich.

Po kanonizacji Agnieszki, powiał wielki wiatr wolności w byłej już Czechosłowacji i Kościół mógł wyjść z podziemi. Nie było to łatwe, rana zadana przez komunistyczny reżim była bardzo wielka, znacznie większa niż ta, którą zadano w Polsce. Chrześcijaństwo było zdziesiątkowane prześladowaniami. Nie wszyscy wiedzą, że zakonnicy i zakonnice zamiast do klasztorów, w latach pięćdziesiątych dostali się do obozów pracy, niektórzy księża zostali zesłani do nadludzkiej pracy w kopalniach uranu, wierni świeccy byli nieustannie szykanowani za swoją wiarę. Więzienia stały się żywymi świątyniami chrześcijańskimi. Płomień wiary mimo tych przeciwności został przeniesiony.

Pierwszym Klaretynem, który przybył do Republiki Czeskiej w 1994 roku z zamiarem założenia wspólnoty, był o. Roman Moreno CMF. Najpierw osiedlił się w Pradze, gdzie nabierał pierwszych szlifów językowych. Później rozpoczął posługę w parafii Rokycany, by jednak wrócić do Pragi. Został duszpasterzem akademickim. Dołączył do niego kleryk Vice Montiel CMF z Meksyku, który w Pradze otrzymał świecenia diakonatu, a rok później świecenia kapłańskie w swym kraju. Po nich wrócił do Pragi. Klaretyni wówczas posiadali dom w dzielnicy Lysolaje. O. Vicente włączył się do duszpasterstwa parafii, na terenie której leży ów dom. W roku 1996 do Wspólnoty praskiej dołączyli dwaj Polacy: Ojcowie Józef Szczepaniak CMF i Waldemar Obrębski CMF. Po nauce języka czeskiego na kursach rozpoczęli posługę w parafiach na terenie Pragi. W późniejszych latach posługa o. Romana uległa zmianie i związana była z duszpasterstwem osób konsekrowanych i formacją świeckich, natomiast ojcowie Józef i Waldemar opuścili Pragę, przenosząc się do Zachodnich Czech, do miasta Sokolov.

Dziś w kraju są dwie wspólnoty. Wspólnota w Pradze, należąca wcześniej do Prowincji Niemieckiej, przeszła obecnie (rok 2004) pod jurysdykcję Prowincji Polskiej, a w międzyczasie (rok 2002) została erygowana druga w Sokolovie (diec. Pilzno). Od końca roku 2001 tworzą ją w niezmienionym składzie ojcowie: Józef Szczepaniak CMF, Krzysztof Stawicki CMF i Waldemar Obrębski CMF. Od tego też roku do Wspólnoty w Pradze dołączył z Polski o. Andrzej Koch CMF. Jest on wikariuszem w podpraskiej parafii Kralupy nad Wełtawą.

Pozwólcie, jednak drodzy Przyjaciele, że ograniczę się do garści informacji z miejsca gdzie żyje i pracuje piszący te słowa. Opuszczamy zatem Pragę, a udajemy się do Zachodnich Czech. Właśnie tam leży Sokolov, ok. 20 km od znanych Karlowych War. Było to powiatowe (przed dwoma laty ta jednostka terytorialna w Czechach została zlikwidowana) miasto, dzisiaj liczące ok. 27 tys. mieszkańców, a średnia wieku nie przekracza 40 lat. Miasto i okolica mają charakter przemysłowy, związany przede wszystkim z wydobyciem węgla brunatnego. Ponadto w Sokolovie jest duży zakład branży chemicznej. Niedaleko stąd jest do pasma górskiego znanego w Polsce pod nazwą Rudawy.

Swą posługą obejmujemy parafię macierzystą Sokolov oraz mniejsze, takie jak Chodov, Tatrovice, Krajkova, Svatava, Lomnice. Kościoły znajdują się także w miejscowościach Kralovské Poříčí i Nové Sedlo. Jestem jednak winien wyjaśnienia, że nawet w przybliżeniu liczba mieszkańców nie odpowiada liczbie parafian. Kościoły są pełne tylko raz w roku – przy okazji Pasterki. Ten jeden raz w roku przychodzi na Msze lub nabożeństwo Słowa zdecydowana większość ludzi. Niektórzy są ochrzczeni, ale są i tacy, którzy nie przeszli przez bramę sakramentów, czyli chrzest. Jest to na pewno wielkie wyzwanie misjonarskie, przed jakim stoimy: dać pozytywne świadectwo o Chrystusie i ukazać drogę doń wiodą. cą. Niestety miniony reżim i pewne uwarunkowania historyczne sprawiły, że dla Kościoła zostało stracone całe pokolenie. Jeśli teraz ktoś skieruje swoje kroki do Chrystusa i Kościoła, to często jest to pojedynczy przypadek. Również w sensie dosłownym. Na przykład w parafii Chodov od października 2004 przygotowuję do przyjęcia sakramentu chrztu jedną dorosłą osobę. Trochę lepiej jest w Sokolovie, gdzie ojciec Waldemar przygotowuje grupkę składającą się z kilku osób.

Pójście za Chrystusem wymaga u nas wielkiego samozaparcia (dlatego, że środowisko życia jest w najlepszym przypadku obojętne wobec wiary, ale nierzadko tez nieprzyjazne) i odwagi.

Bardzo czytelnym tego znakiem jest katecheza szkolna. Prowadzimy ją w salce katechetycznej na plebanii w Sokolovie dla dwóch grup. Są one złożone z dzieci uczęszczających do różnych klas, np. grupa młodsza nigdy nie przekroczyła pułapu 10 osób. Jest dla nas wielką pomocą i satysfakcją, jeśli wiemy, że dziecko ma zaplecze w postaci praktykujących rodziców. Gdy jednak to zaplecze rodzinne jest słabsze, dzieci po prostu wykruszają się z katechezy. Między wierszami pojawił się też inny problem, któremu musimy stawiać czoła. Chodzi o rozpad rodziny i instytucji małżeństwa w Czechach. Jest tu bardzo wiele rozwodów, a małżeństwo zawarte w Kościele katolickim należy do rzadkości. W ciągu roku błogosławimy zaledwie kilka takich małżeństw. Wsparcie dla katolickich rodzin udzielamy przede wszystkim poprzez osobiste nieformalne kontakty z nimi.

Niemniej jednak należy też powiedzieć o pewnych pozytywnych oznakach z punktu widzenia ewangelizacji. Należą do nich z pewnością sytuacje pozytywnego zainteresowania niektórych wobec wiary, Boga, Kościoła. Nie są to liczne przypadki i czasami nie majś trwalszego charakteru, ale są okazją do odwrócenia jakiejś negatywnej wizji, czy po prostu zasiania ziarna Słowa Bożego.

Na uwagę zasługuje także dość silny, jak na nasze warunki, apostolat różańcowy. Są weń zaangażowani przede wszystkim o. Józef i o. Waldemar, którzy prowadzą koła żywego różańca. Spotkania tych kół są okazją do pogłębienia wiary jej członków, a ich modlitwa jest nieocenionym „środkiem wsparcia” dla dzieła ewangelizacji. Nasi wierni bardzo lubią, jeśli tak można powiedzieć, Różaniec i jest naturalną praktyką odmawianie przez nich tej modlitwy prywatnie, a dwa razy w tygodniu przez cały rok – razem w kościele. Ponadto apostolat różańcowy rozwija się też samodzielnie w parafii Chodov.

Wykorzystując swe wcześniejsze doświadczenie z Polski, osobiście z satysfakcją angażuje się w duszpasterstwo chorych odwiedzając ich generalnie co dwa tygodnie w szpitalu lub w domach. Zarazem muszę też dodać, że nie sposób precyzyjnie oddzielić pól naszej posługi, bo w duszpasterstwo chorych i osób starszych angażuje się również o. Waldemar i o. Józef. Ten ostatni, jako stojący na czele parafii macierzystej, poświęca część czasu administracji, ale również prowadzi Katechezę chrzcielną dla rodziców oraz przedmałżeńska. O. Waldemar natomiast animuje duszpasterstwo młodych i ministrantów. Poza tym wszyscy trzej w miarę naszych możliwości angażujemy się w posługę głoszenia Słowa Bożego poza naszymi parafiami (dni skupienia, kazania okolicznościowe).

Interesującym fenomenem w naszym życiu chrześcijańskim jest to, że wielu naszych wiernych uczestniczy w pielgrzymkach (wyjazdowych) lub uroczystościach odpustowych. Z polskiego punktu widzenia może ma to mniejsze znaczenie, ale nasi wierni, praktykujący katolicy, czerpią wiele sił z takich spotkań i zgromadzeń.

Główne wyzwania, przed jakimi stoimy to: dialog z niewierzącymi, dobry poziom formacji chrześcijańskiej dorosłych i dzieci, w tym promocja chrześcijańskiego modelu małżeństwa i rodziny oraz rozsądne inspirowanie chrześcijańskich wspólnot podstawowych.

Na zakończenie posłużę się słowami Biblii: „Zniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało..." Mili przyjaciele, wiem, że towarzyszycie nam swą modlitwą, cierpieniem i... życzliwością. O tym niejednokrotnie się już przekonałem. Całym sercem za to dziękuję i ufam, że nie inaczej będzie w przyszłości. A moim gorącym pragnieniem jest, aby któregoś dnia skierował do Was słowa Klaretyn, który się narodzi w ziemi św. Wojciecha.

Wszystkim, którzy o nas pamiętają z serca błogosławię i pozostaje złączony w modlitwie.

o. Krzysztof Stawicki CMF