Boże Narodzenie z Klaretynami w Chennai, Indie (o. Krzysztof Stawicki, Wielka Brytania)

Poniższy list ukazał się w numerze 22/2013 „Przyjaciela Misji Klaretyńskiej”.

Ostatnie święta Bożego Narodzenia spędziłem ze wspólnota Misjonarzy Klaretynów w indyjskim stanie Tamil Nadu. Motyw mojej podróży tam był bardzo jasny: Reprezentowałem Klaretynów z Wielkiej Brytanii na świeceniach i mszy prymicyjnej o. Petera Paula A., który jest członkiem mojej lokalnej wspólnoty w Londynie. Na lotnisku w Chennai (dawny Madras) wylądowałem 20 grudnia 2012 i od razu przeżyłem pewną osobliwa przygodę: linie lotnicze zgubiły mój bagaż. Na szczęście przed terminalem czekał na mnie cierpliwie o. David Cruz CMF, który bardzo mi pomógł w czasie mojego pobytu w Indiach. Dzięki niemu mogłem uczestniczyć nie tylko w świeceniach i prymicjach, ale ponadto zakosztować odrobiny smaku Indii i dzielić życie z innymi Klaretynami.

Najpierw spotkało mnie serdeczne przyjecie w Domu Prowincjalnym w Tambaram, Chennai. Po dniu odpoczynku miałem sposobność dotknąć starożytnej spuścizny chrześcijańskiej Indii, odwiedzając miejsce męczeństwa św. Tomasza Apostoła, a następnie jego grób w katedrze w Chennai. Było dla mnie czymś niesamowitym postawić stopę w tak historycznych miejscach. Następnego dnia odwiedziłem wspólnotę Manasu. Manasu jest domem dla opóźnionych umysłowo mężczyzn, prowadzonym przez Misjonarzy Klaretynów we współpracy z ludźmi świeckimi. Mężczyźni są tam rehabilitowani i jeśli to możliwe, przywracani rodzinom i społeczeństwu. W czasie mojej wizyty mieszkało ich tam siedmiu. Wspomnianego dnia akurat miało miejsce spotkanie przedświąteczne, stąd było tam trochę gości: klaretynów, sierot z Children’s Care Home, współpracowników świeckich i woluntariuszy. Byłem bardzo poruszony rozmowa z o. Antonim, stojącym na czele wspólnoty. Ze swej strony podzieliłem się z nim paroma doświadczeniami z mej posługi kapelana szpitalnego w Warszawie i doszliśmy do zbieżnego wniosku, ze najistotniejsze jest ludzkie podejście do osób potrzebujących troski.

Następnego dnia dotarłem do Children’s Care Home. Jest to farma w pobliżu Acharapakkam. Owa farma jest domem dla sierot, których życie zostało naznaczone przez HIV/AIDS. O. Ignasimuthu CMF jest dyrektorem tego domu. Przybyłem tam w bardzo radosnej chwili: świętowano akurat zabawę choinkowa z rozdawaniem prezentów. W czasie skromnego nabożeństwa poproszono mnie o skierowanie bożonarodzeniowego orędzia do dzieci. Był to już czas ferii świątecznych, stąd mogłem zobaczyć wszystkie dzieci i żywa atmosferę jaka wśród nich panowała. W domu swe obowiązki zawodowe pełni kilka osób dorosłych, tworzących personel. Dzięki o. Ignasimuthu mogłem tez sprawować niedzielną Mszę św. w diecezjalnym sanktuarium maryjnym w Acharapakkam.

Kolejnym moim przystankiem było Karumathur, gdzie znajduje się pierwszy dom zakonny Misjonarzy Klaretynów w Prowincji Chennai. Miejsce to jest bardzo mocno związane z osobą niemieckiego klaretyna o. Deimingera, którego grób jest usytuowany na dziedzińcu Claret Bhavan. Za nazwą tą kryje się dom formacyjny dla młodych Klaretynów z Prowincji Chennai. Odprawiałem tam Mszę w dzień Bożego Narodzenia dla kleryków. Muszę przyznać, że bardzo pięknie śpiewali. Claret Bhavan dał mi też możność odwiedzić kilka innych miejsc apostolatu klaretyńskiego. Odwiedziłem szkoły, które zapewniają dobre wykształcenie tysiącom dzieci różnych religii. Widziałem tez Mercy Home założony przez Klaretynów jako sierociniec. W ciągu 25 lat swego istnienia, uratował on 700 dzieci. Akurat w czasie mego pobytu tam byłem świadkiem odwiedzin pewnej rodziny, która adoptowała dziecko stamtąd, a obecnie przywiozła prezenty świąteczne dla dzieci tam przebywających. Dzisiaj dom pełni też funkcję domu seniora dla osób bez rodziny. Opiekę nad dziećmi i starszymi sprawują Misjonarze Klaretyni oraz żeńska wspólnota zakonna. Oczywiście, nie mogę nie wspomnieć tej posługi parafialnej w Karumathur.

Wraz z grupa kapłanów koncelebrowałem tam Pasterkę. Był to bardzo wzruszajacy moment mojego pobytu w Tamil Nadu – spotkanie z miejscowymi wiernymi, którzy może nie są aż tak liczni, ale bardzo gorliwi i żywotni w swej wierze. Opuszczając Karumathur, udałem się do Dindigul, gdzie byłem gościem centrum LIFE. Jest to miejsce formacji ludzi świeckich ale wykorzystywane też jako dom rekolekcyjny m. in. dla sióstr zakonnych.

Z Dindigul dostałem sie do Chinnandipatti, gdzie miały miejsce uroczystości świeceń o. Paula Petera. Było to wieczorem 26 grudnia i zaczęło się procesją diakona wraz z rodziną z domu do miejscowego kościoła św. Piotra i Pawła. W trakcie procesji dołączyli do niej duchowni i biskup.

Mszy ze święceniami przewodniczył bp Antony Devotta z Trichy przy licznej obecności kapłanów klaretyńskich, kleryków, miejscowego Proboszcza, krewnych neoprezbitera i sporego grona miejscowych wiernych. Msza była sprawowana w miejscowym języku, przed świątynią. Sam akt świeceń miał miejsce po Liturgii Słowa. Zauważyłem, ze o. Paul Peter był bardzo wzruszony pod koniec Mszy, kiedy dziękował swej mamie i najbliższej rodzinie. Po Mszy nowy kapłan udzielił uroczystego błogosławieństwa. Radosna atmosfera przeniosła się na krótki występ artystyczny i przyjecie w domu rodzinnym. Msza prymicyjna miała miejsce następnego dnia rano. Zaczął ją miejscowy ryt światła. Kazanie wygłosił kuzyn nowego kapłana, który też jest Klaretynem. Niestety, z przyczyn logistycznych, zaraz po Mszy prymicyjnej musiałem opuścić Chinnandipatti

Po powrocie do Chennai miałem okazje odwiedzić jeszcze szkołę prowadzoną przez Klaretynów w Thirunintrvur. Klaretyni z Prowincji Chennai są bardzo zaangażowani w apostolat związany ze szkolnictwem.

Nie jestem zdolny podsumować mojego dziesięciodniowego pobytu w Indiach w jednym słowie, ale na pewno było to niesamowite doświadczenie i jestem głęboko wdzięczny swym współbraciom za wspaniałą braterską atmosferę, jaką stworzyli w czasie mego pobytu.

o. Krzysztof Stawicki CMF