Bóg tak umiłował świat - refleksja misyjna (o. Piotr, Azja Wschodnia)

Poniższy list ukazał się w numerze 13/2008 „Przyjaciela Misji Klaretyńskiej”.


Bóg tak umiłował świat”. Bóg wlał w moje serce miłość do Azji, największego kontynentu świata. To już 11 lat mojej pracy misyjnej: 4 lata w Indonezji i Timorze Wschodnim i 7 na Filipinach, przeplatanych misyjnymi wyprawami do Birmy, Wietnamu i Chin.

Azja jest kolebką wszystkich wielkich religii świata: Hinduizrnu, Judaizmu, Buddyzmu, Taoizmu, Chrześcijaństwa, Islamu. Azja jest kolebką wielu kultur, które wywarły ogromny wpływ na świat. Azja jest też kolebką wielu języków, które swoją historią sięgają głęboko w przeszłość ludzkości. Ale Azja – niczym ukrzyżowany Chrystus – ma swoją dozę cierpienia: ubóstwo, katastrofy naturalne, konflikty wojenne, by wspomnieć tylko te najtragiczniejsze w skutkach.

Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). W tym miejscu rozpoczyna się jeden z wielkich paradoksów Azji: Jezus z Nazaretu, Żyd urodzony w Azji, jest praktycznie w tej Azji nie znany. Tylko dwa kraje na tym kontynencie są uznawane za chrześcijańskie: Filipiny i Timor Wschodni. W pozostałych wierzący w Jezusa są w przytłaczającej mniejszości. I tutaj pojawia się drugi paradoks: wiara w Jezusa tutaj smakuje inaczej. Jak?

Wielu krewnych chrześcijan ma i przyjaciół, którzy wyznają inną religię. To nie powoduje konfliktów: wzajemnie się akceptują, rozumieją i wspierają. A ponieważ są w mniejszości, więc często spotykają się z pytaniem bądź prośbą: Kto to jest Jezus? Powiedz nam coś o Jezusie.

Życie pośród innych religii zmusza Chrześcijan do dawania świadectwa wiary. Często są konfrontowani z pytaniem: Dlaczego jesteś Chrześcijaninem?; bądź wyzwaniem: Czy nie lepiej być tak jak większość? To może prowadzić do kryzysu, ale w większości wypadków wzmacnia ich wiarę, jednoczy we wspólnocie i daje im poczucie inności. Wreszcie, ponieważ wiara w Jezusa ma w sobie ogromny element atrakcyjności, który pociąga wielu ludzi, co roku na każdej parafii w Chinach jest od kilkunastu do kilkuset chrztów osób dorosłych – to często złości liderów politycznych i religijnych oraz prowadzi do konfliktów i prześladowań wspólnot Chrześcijańskich.

Bo nie posłał Bóg na świat Syna, aby sądził świat, lecz aby świat był przez Niego zbawiony” (J 3, 17). Każda religia charakteryzuje się czymś szczególnym: Islam uznaniem bezmiernej wielkości Boga i dogłębnym posłuszeństwem Jego woli; Hinduizm mistycznym doświadczeniem Boga w każdym elemencie świata; Buddyzm zrozumieniem przyczyn cierpienia i pokazaniem drogi ku oświeceniu; a Chrześcijaństwo miłością Bożą, która zbawia.

Kilka lat temu przyszło mi myśl by rozpocząć skromny projekt, który by miał na celu głoszenie Ewangelii na Dalekim Wschodzie i pomoc najuboższym. Trzy lata temu ten projekt ujrzał światło dzienne, Projekt jest oparty na sieci kontaktów i jak do tej pory ma swą bazę w Manili. Co tydzień są publikowane w Internecie refleksje biblijne, które później są rozsyłane do przyjaciół na Filipinach, Timorze Wschodnim, Indonezji, w Chinach, Wietnamie, Tajlandii, Malezji i Korei Pd., którzy następnie tłumaczą je na lokalne języki i dzielą się tym z ludźmi. Powstała też strona internetowa, która pozwala na pogłębienie wiary w Jezusa.

Jednocześnie projekt przez te trzy lata był w stanie wesprzeć finansowo klinikę na Timorze Wschodnim, sierociniec prowadzony przez siostry zakonne w Chinach i ubogą wdowę w Birmie. Corocznie też prowadzi na Boże Narodzenie akcję rozdawania ryżu na ulicach Manili dla ludzi ulicy. To są wciąż bardzo skromne akcje, dokonywane bardzo skromnymi środkami, ale osiągają swój cel. A ponieważ pomoc jest przekazywana bezpośrednio do osób, które pracują z ubogimi, więc nie ma „strat” na tak zwane operacje wewnętrzne. Jedną z największych radości tego projektu są świadectwa ludzi, którzy doświadczyli pomocy. Oni rzeczywiście doświadczyli wybawienia z sideł, głodu, ubóstwa, choroby i grzechu.

Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał”. Piękny jest ten świat, w którym żyjemy. Jest w nim tyle bogactwa kultur, języków i religii. Każdy ma Coś do zaofiarowania. Pokochajmy więc ten świat tak umiłowany przez Boga. Pokochajmy ludzi wokół nas, choćby oni inaczej myśleli, mówili, czy wierzyli. Konflikty, kłótnie, wojny prowadzą tylko do zniszczenia i śmierci. Miłość daje życie. Starajmy się więc wprowadzić trochę dobra do tego świata poprzez nasze skromne akty dobroci i zatroskania. Nie żyjmy tylko dla siebie, ale też dla drugich. Niech nam zawsze towarzyszy to zdanie z Talmudu: „Ktokolwiek zbawia/ratuje jedno życie; zbawia/ratuje świat cały”.

Niech mi będzie wolno na zakończenie podziękować Przyjaciołom Misji Klaretyńskiej za duchowe i materialne wsparcie tej misyjnej przygody. Modlitwa ma przeogromną moc czynienia cudów. „O cokolwiek poprosicie w Imię Moje, Ja to uczynię” (J 13, 14) powiedział Jezus. A pośród różnych modlitw, modlitwa wstawiennicza jest jedną z najbardziej owocnych. To dzięki waszej modlitwie, my misjonarze, jesteśmy w stanie pokonać trudy pracy w odmiennych warunkach; to dzięki waszej modlitwie udaje nam się wyjść szczęśliwie z różnych opresji. To jest ten wspaniały wymiar, tajemnicy obcowania świętych i Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa. Ale również wasza ofiara materialna – choćby najbardziej skromna – wspiera ogromnie naszą pracę misyjną. To ona właśnie pozwala nam na głoszenie Ewangelii pośród ubogich tego świata i daje możliwość ulżenia ich codziennym troskom o zapewnienia chleba i godziwego życia. I to jest następny wymiar Kościoła jako wspólnoty, której ideałem jest, by nie było pośród nas nikogo, kto by cierpiał niedostatek.

Niech Wam Bóg błogosławi; niech błogosławi waszym rodzinom i strzeże was od wszelkiego zła. Niech On także błogosławi o. Piotrowi Boroniowi, za jego wkład w to misyjne dzieło. Niech Go obdarzy zdrowiem. „A Bóg mój zaspokoi wszelką potrzebę waszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie” (Fp 4, 19). Amen.

o. Piotr CMF