93. Rodzina afrykańska cz. V: Poligamia
6 września 2014 r.

Problem poligamii, o którym pisałem przy okazji omawiania roli kobiet, często wcale nie jest prosty do rozwiązania. Najlepiej pokazać to na przykładzie.

Leopold jest z wykształcenia pielęgniarzem, co na wiosce oznacza lekarza i farmaceutę w jednej osobie, a przy tym wieloletnim przyjacielem naszej Misji. Mimo, że ochrzczony w jednym z kościołów (sekt?) protestanckich, od bardzo dawna przyjmował w swojej wiosce katolickich misjonarzy. A że jego wioska, nosząca dziwną nazwę Cztery Skrzyżowania, leży ponad 100 kilometrów od Soubré, przy braku dróg asfaltowych jego dom stał się bazą wypadową do pobliskich wiosek i moi współbracia często spędzali u niego w gościnie po kilka dni.

Leopold miał żonę, która zostawiła go z kilkorgiem dzieci, by szukać łatwiejszego i ciekawszego życia. Rozwiódł się z nią zgodnie z prawem swojego kościoła i powtórnie ożenił. Po kilku latach pierwsza żona wróciła i zagroziła, że jeśli nie przyjmie jej z powrotem, będzie szkodzić na wszelkie możliwe sposoby jego drugiej żonie i jej dzieciom. Leopold, człowiek zamożny i dobrze usytuowany, był w rozterce. W końcu wybudował drugi dom, w sąsiedniej wiosce, gdzie prowadził przychodnię i tam umieścił pierwszą żonę, by kobiety nie musiały mieszkać razem. Było to najlepsze wyjście, jakie przyszło mu do głowy. I tak stał się regularnym poligamistą, pomieszkując to u jednej, to u drugiej żony.

  

Nie byłoby wielkiego problemu, gdyby w międzyczasie nie wyraził pragnienia przejścia na wiarę katolicką. Był świadomy tego, że drogę do sakramentów ma zamkniętą, przynajmniej do czasu uregulowania spraw małżeńskich. Stwierdził jednak, że to żadna różnica, skoro u protestantów nie ma ani sakramentu eucharystii ani spowiedzi, ani nawet małżeństwa. Tu pojawił się kolejny problem, bo po podziale parafii dostał nowego proboszcza (czarnego), który z poligamistą nie chciał nawet rozmawiać.

Szczęśliwym zrządzeniem losu trzeci dom wybudował w Soubré, dla swoich uczęszczających tu do szkoły dzieci. Dom jest zbudowany na terenie naszej parafii i zapisany na niego, a więc podlega naszej jurysdykcji. Przyjęcie osoby ważnie ochrzczonej do kościoła katolickiego polega tylko na publicznym wyznaniu wiary. A że poligamista? Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień…

Żeby było śmieszniej, jego syn – Mateusz – jest kandydatem do naszego Zgromadzenia...