92. Rodzina afrykańska cz. IV: Kościół a rodzina afrykańska
28 grudnia 2013 r.

Nie przypadkowo rodzinę nazywa się w teologii „kościołem domowym” albo „podstawową komórką życia kościoła”. Bez niej kościół traci podstawy swego funkcjonowania. Człowiek rodzi się poganinem i to w rodzinie dokonuje się jego pierwsza ewangelizacja. To nie przypadek, że małżeństwo zostało ustanowione sakramentem, a więc jednym z siedmiu najważniejszych, najświętszych i najpotężniejszych środków prowadzących do zbawienia. To rodzina, w naszym rozumieniu tego słowa, może zmienić niekiedy nieludzkie obyczaje panujące danym środowisku, przy jednoczesnym poszanowaniu tradycji.

  

Wychowanie chrześcijańskich rodzin to najważniejsze zadanie, które stoi przed kościołem w Afryce, ale i na całym świecie. Zmiana sposobu patrzenia na rodzinę i uznanie równości w godności każdego człowieka nie nastąpi tu oczywiście gwałtownie, ale to powolny proces związany ze żmudną pracą. Na szczęście już dzisiaj widać jej owoce. W zeszłym roku wielkim wydarzeniem był pierwszy w historii parafii ślub pary, która nie mieszkała przed ślubem razem. Nikt oczywiście nie zaglądał im do łóżka, ale faktem jest, że pierwsze dziecko przyszło na świat blisko rok po tym wydarzeniu. Pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia odbył się chrzest. Trzeba wiedzieć, że normą jest tutaj pojawienie najpierw się dzieci, a dopiero gdy kobieta udowodni, że jest płodna, ślub zwyczajowy, cywilny i ewentualnie kościelny. Mamy więc dowód, że jednak można inaczej.

  

 

Afrykańscy księża lubią akcentować, że kościół to Rodzina Boża - co jednak mają na myśli wygłaszając to zdanie? Są to w końcu ludzie wychowani w tym kręgu kulturowym, a zmiana mentalności to sprawa nawet nie dziesięcioleci, ale całych pokoleń. Normą na wielu parafiach jest, że gdy kobieta-katoliczka przyprowadza w końcu męża-poganina na katechezę, nakłoniwszy go do tego jedynie sobie wiadomymi sposobami, ksiądz zakazuje jej przystępowania do komunii aż do chrztu małżonka. Dlaczego? No bo jak by to wyglądało, że żona przystępuje do komunii, a mąż (jej szef) musi na to czekać co najmniej trzy lata. Kiedy był poganinem, wszystko było w porządku, ale teraz… Warto sobie przy tym uzmysłowić, że w kościele katolickim nie istnieje większa kara niż zakaz przystępowania do sakramentów. Na tym w głównej mierze polega ekskomunika. A zatem żona jest karana za to, że przekazała mężowi Wiarę!

 

Kościół iworyjski stoi przed potężnym kryzysem, którego powodów nie będę tu szczegółowo wyjaśniał, co wraz z faktem agresywnego rozprzestrzeniania się islamu prowokuje wiele obaw o przyszłość jego samego i całego kraju. Islam często żeruje bowiem na ignorancji, biedzie i nierównościach społecznych. Bez silnego oparcia w rodzinach kościół zwyczajnie tu nie przetrwa i na dobrą sprawę nic się nie zmieni: poligamia, brak poszanowania dla godności kobiet i analfabetyzm w środowiskach muzułmańskich mają się całkiem dobrze. To od rodzin chrześcijańskich zależą dalsze losy ewangelizacji na całym świecie.