34. Polowanie na węże
13 listopada 2010 r.

W Polsce węże, bez względu na gatunek, znajdują się pod ścisłą ochroną. Ekolodzy wpajają nam od maleńkości, że człowiek budzi w tych biednych stworzeniach daleko dalej idące przerażenie, niż wspomniany gad w człowieku. Tutaj na problem patrzymy z nieco innej, jakby bardziej praktycznej, perspektywy. Problem polega bowiem na tym, że przerażony gad kąsa. Ukąszony człowiek, zwłaszcza dziecko, bez natychmiastowej pomocy często umiera. No a kiedy do tego mamy takiego lokatora w ogródku, trudno go nie niepokoić. Wąż w kurniku wyżre nam bowiem wszystkie jaja i połowę piskląt.

  

Sposoby uśmiercania węży są różne. Najlepszym wyjściem wydaje się oswojenie mangusty, ponieważ to niewielkie zwierzątko jest naturalnym wrogiem wszystkiego, co pełza (kto czytał Księgę dżungli, ten wie). No ale jeśli takowej nie mamy... Najpowszechniej stosuje się potraktowanie maczetą lub - jeśli nie mamy akurat maczety na podorędziu - ukamienowanie. Trzeba jednak trafić w kark, bo przecięty na pół wąż zachowuje pełną mobilność ruchu i może jeszcze pokąsać. Sprawa nie jest taka prosta, bo są to bestie bardzo szybkie i zwinne (nawet biegiem trudno nadążyć, a do tego zazwyczaj ucieka się w zupełnie przeciwnym kierunku). Do tego niektóre gatunki potrafią również pluć jadem, skutecznie oślepiając agresora - niekiedy na zawsze... Z tego też powodu pracujący w polu ludzie noszą niekiedy w kieszeni cytrynę, by w razie potrzeby za pomocą jej soku zneutralizować działanie trucizny.

  

Innym, mniej humanitarnym sposobem jest podrzucenie w pobliże legowiska kilku jaj ugotowanych na twardo. Te surowe wąż połyka w całości, a następnie wypluwa skorupki. Kiedy jednak jajo nie da się zmiażdżyć w przewodzie pokarmowym, dostaje takiej obstrukcji, że umiera w męczarniach.
A dusiciele? - ktoś zapyta. Czy dla nich też nie ma litości? Ano nie ma. One również mogą udusić, lub częściej utopić, kąpiące się w rzece dziecko. Na domiar dla tych węży złego, są jadalne a nic, co da się zjeść i chce przeżyć, nie ma tu prawa zbliżać się do siedzib ludzkich. Swoją drogą potrawka z pytona albo boa jest po prostu pyszna!