28. Pierwsze doświadczenia

Koudougou, 4 stycznia 2016

Wstałem przed piątą rano by o piątej być na terenie misji. Nie mogłem spać do drugiej, więc trochę zły na wyrost. Umówiłem się z parafianami na uprzątanie terenu pod kościół. Mówiłem sobie, że jeśli nikogo nie będzie do roboty o godzinie, którą wyznaczyli - piata rano, pełna noc - to mnie popamiętają!!!

Okazało się, że nie gadali po afrykańsku... - piąta to piąta, a nie piąta trzydzieści czy szósta!!!

Było ponad dziesięć osób z latarkami zbierających już żwir. Akcja, o zorganizowanie której prosiłem w ubiegłym tygodniu. Po pół godzinie było nas około pięćdziesiątki, a na koniec może ze trzysta osób. Mieli pracować z podziałem na grupy. Zrobili wszyscy na raz, do kupy.

Skończyliśmy o siódmej, by mogli iść do swoich codziennych zajęć. Nazbieraliśmy żwiru ze cztery duże wywrotki, oprócz tego kamienie i odzyskany piasek. Żwiru na budowę: fundamenty i słupy pod prowizoryczną kaplicę.

A poza tym, był i Anioł Pański o szóstej... i pierwszy wschód słońca w Burkina Faso... I ciepła kawa i herbata do wyboru... Mnóstwo radości, śmiechu i zabawy...

Chyba ich już lubię...