10. Boże narodzenie A.D. 2007

Soubré, grudzień 2007

To był dobry rok, choć trudny, ten mijający dwu tysięczny siódmy.

Koniec roku skłania do podsumowań i refleksji. Piszę z lekkim opóźnieniem, ale mam dobre usprawiedliwienie – lekarskie. W świąteczne dni, od poniedziałku do piątku odwiedziliśmy z bratem Janem osiem najodleglejszych wiosek. W Soubré zastępował mnie ksiądz profesor z seminarium. Pisanie życzeń zaplanowałem po powrocie, tak by doszły na Nowy Rok. No, ale dopiero dziś mam na tyle sił, by usiąść i napisać przynajmniej do przyjaciół z rodzinnej parafii.

 

Od września 2006 znów pozostałem sam jako ksiądz w Notre Dame du Rosaire w Soubré. Współbrat Ivoryjczyk po trzech latach pracy z nami rozpoczął w Abidjanie przygotowania do wyjazdu na studia w Hiszpanii.

Sesja formacyjna katechistów z wiosek była pierwszym powodem do zadowolenia. Stawili się na nią katechiści z wszystkich wspólnot. Pracowaliśmy nad tym przez kilka lat. Zazwyczaj brakowało co najmniej pięciu. Zatwierdziliśmy na tymże spotkaniu dwie nowe wspólnoty, zwiększając ich liczbę do 41. Wspólnie z katechistami zaplanowaliśmy prace na najbliższe miesiące i rozpoczęliśmy nowy rok duszpasterski na wioskach. Wizyty, egzaminy, udzielanie sakramentów...

Duszpasterstwo w mieście było drugim powodem do radości. Na katechezę przyjęliśmy blisko 800 katechumenów. Wzrosła liczba dorosłych pragnących przyjąć chrzest. Zwiększyła się jak co roku liczba chrztów (przypomnę, ze tutaj chrzcimy przeważnie młodzież i dorosłych, niemowlaków chrzcimy niewiele). Wzrosła liczba regulacji małżeństw. Zaczyna przełamywać się utarty zwyczaj ślubów kosztownych z całą ”europejską otoczką”. Kilka pierwszych skromnych ślubów, w czasie codziennej mszy. Śluby z potrzeby uregulowania życia duchowego, z pragnienia przyjmowania komunii świętej.

Wielka radością było powstanie nowej grupy przyparafialnej: Apostolstwa Miłosierdzia Bożego. Tak, tak. Przepiękny obraz Jezusa Miłosiernego, który podarował mi Włodek przed sześcioma laty, promieniuje nowym blaskiem we wspólnocie parafialnej. Święta Faustyna została patronką chrześcijan w jednej z dzielnic. Też za ich przyczyną wprowadziliśmy w parafii kult Serca Jezusowego. Dziwicie się zapewne, gdy piszę: wprowadziliśmy... No cóż, tu jeszcze wiele skarbów tradycji kościoła nie jest rozpowszechnionych na cały kraj. Trzeba mi było czekać jakiegoś ”znaku” z nieba, jakiejś okazji, by móc kolejny kult wyjaśnić, wprowadzić. Znakiem tym było żądanie wiernych, którzy zgodnie z wola św. Faustyny, chcieli uczcić święto Serca Jezusowego, a nie za bardzo wiedzieli jak. Gdybym wprowadził je wyłącznie z mojej inicjatywy, zapewne przeszło by bez echa. Raduje serce moje ta grupa, może szczególnie dlatego, ze modlitwa za księży jest ich pierwszą troską...

Co do prac budowlanych to niewiele się wydarzyło. Kończymy powoli nasz dom mieszkalny. Funkcjonuje już w nim kuchnia i jadalnia. Wykończone są wszystkie pokoje. Może na Wielkanoc się przeprowadzimy definitywnie?

Przed rozpoczęciem nowego roku duszpasterskiego pobudowałem też osiem pomieszczeń do katechezy. Nie chce nazwać tego salki katechetyczne, gdyż nie są to zabudowane sale, ale przystosowane do tutejszych warunków zadaszone pomieszczenia z ławkami, tablicą.

  

Na wioskach pięć wspólnot planuje budowy nowych kaplic. Ponadto dostaliśmy z Rzymu zapomogę na budowę kościoła w wiosce-miasteczku oddalonym o 30km, gdzie biskup zapowiada otwarcie nowej parafii w niedalekiej przyszłości.

Mam tez pierwszych parafian-sponsorów na planowaną dwudziestostacyjną Drogę Różańcową. Teraz trzeba mi szukać artysty, który by mi wyrzeźbił to co chcę...

Jak my temu podołamy?

Tyle z radości. A trudy? Gdzież ich nie ma? Módlcie się jedynie proszę za nas. Jeżeli możliwe, wprowadźcie jakąś modlitwę za wstawiennictwem św. Antoniego Marii Klareta – Zgromadzenie nasze rozpoczęło w październiku Rok Jubileuszowy – 200-lecia urodzin naszego Założyciela – wielkiego misjonarza. Jemu też zawierzyłem nowo rozpoczęty rok duszpasterski i ufam, że podołam.